22 lipca – Wypowiedź Prezesa SPLP

 

Autor: Prezes SPLP Marian Bogumił Szłapa.

Refleksje historyczne- ogłoszenie Manifestu 22 lipca 1944 roku.

Dla jednych data 22 lipca oznacza początek zniewolenia przez Związek Radziecki, dla drugich jest to data otwarcia nowego ładu społeczno – politycznego, czas realizowania aspiracji, awansu społecznego i cywilizacyjnego, ciężkiej pracy na rzecz odbudowy a następnie rozbudowy kraju. Reformy rolnej, powszechnej oświaty i dostępu do służby zdrowia.

Dla tych pierwszych czas biernego oporu bądź aktywnego udziału w walce z nową władzą. Dla drugich walka i praca, dla utrzymania zdobyczy socjalnych i politycznych.

Dla tych pierwszych wiara w nadejście trzeciej wojnę światowej, bo przecież tylko takie rozstrzygnięcie mogłoby zmienić układ polityczny w Europie Wschodniej a tym samym przyczynić się do zmiany stosunków społeczno-politycznych w Polsce.

Dla drugich polityczny realizm i konformizm, budowanie Ojczyzny w takim świecie, w jakim przyszło im żyć. Wykorzystanie tej cząstki wolności jaką im dano w świecie i rzeczywistości ocenianej z tamtej perspektywy i przez tamtych ludzi.

22 Lipca 1944 roku ogłoszony został Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.

Z dzisiejszej perspektywy dla dominującej większości Polaków ta data nie znaczy niczego.

Jest źródłem emocji i ocen ludzi uwikłanych w tamten czas i tych wszystkich którzy chcą zrozumieć i pojąć tamte wydarzenia ich genezę i skutki dla żyjących dzisiaj. 22 lipca to czas refleksji o ludziach, ich determinacji w zwyczajnej codziennej pracy, ale także ich marzeniach o nowym sprawiedliwym ładzie społeczno-politycznym. Te marzenia nie spełniły się w całości ale pozostawiły po sobie drogi i mosty, budynki mieszkalne i fabryki. Ale co istotniejsze dały szanse na to co w okresie II Rzeczypospolitej dla większości budujących nowy ład było nieosiągalne. Awans społeczny i otwarcie możliwości realizowania zawodowego i prywatnego, dla ludzi wykluczonych i zmarginalizowanych przez poprzedni ład.

Nie ma jednej historii tak jak nie ma jednej perspektywy jej oceniania.

Historię piszą zwycięzcy, eksponując to co jest wygodne i kreatywne dla nowego porządku.

Nie ma historii czarno-białej. Najczęściej należy ją oceniać poprzez odcienia szarości.

Ludzie tworzą idee. Ci sami ludzie mogą ją unicestwić poprzez swoje słabości i wypaczenia. Tak działo się wtedy i tak dzieje się dzisiaj.

Nie oznacza to, że nie możemy oceniać tych, którzy po 22 lipca 1944 roku budowali nową rzeczywistość, jednakże trzeba to robić obiektywnie, nie pomijając pozytywów jakie zagwarantował społeczeństwu tamten porządek polityczno-prawny.

Nie sposób w taki dzień jak dzisiaj, nie pochylić się nad kondycją polskiej lewicy w dniu 22 lipca 2015 roku. Polska lewica przegrała chwilowo walkę z historią ale co najgorsze przegrała walkę o historię. W przestrzeni publicznej dominuje całkowicie narracja prawicowa pomijająca skrzętnie osiągnięcia i udział w budowaniu dzisiejszego kraju przez ludzi o wrażliwości lewicowej.

Polska lewica, szczególnie tzw. lewica parlamentarna przegrała w dyskursie o przyszłość i rozwój Polski. Brak możliwości rządzenia zamyka możliwość realizacji programów i idei. Ale aby je realizować i kreować, należy zredefiniować samo pojęcie lewicy i lewicowości a co istotniejsze mieć pomysł i determinację jego realizacji. Poszukiwać dróg i definicji, dostosowujących je do dzisiejszych czasów.

Narody mądre czerpią z historii to co najwartościowsze i wyciągają wnioski z tego co nieudane. Narody głupie budują w oparciu o megalomanie i patriotyczne ksenofobie, nie wyciągając wniosków z przeszłości. Potomkowie tych, którzy w wyniku zmian po 1945 roku, wyszli z wiejskich izb, gdzie zimą dzieci spały w workach z sianem, podwieszonymi pod sufitem aby nie zamarznąć, nie muszą o tym pamiętać ale muszą wiedzieć, że są beneficjentami tego wszystkiego co nazywamy dzisiaj PRL-em.

Historia to wrota przyszłości. O tym muszą pamiętać kreatorzy wartości lewicowych. Należy jasnym i precyzyjnym językiem, mówić o planach i priorytetach, ludziom młodym wiekiem ale także sercem. Artykułujmy czym różni się patriotyzm lewicowy od patriotyzmu konserwatywnego. Przypominajmy, że konstytutywną cechą tego ostatniego jest megalomania narodowa i ksenofobie.

Dominujące na polskiej scenie polityczne ugrupowania konserwatywno-prawicowe deklarują, że priorytety socjalne i bytowe ludzi Polaków są motorem ich działań traktując deklaracje jak handlową ofertę. Po to tylko aby przejąć niekontrolowaną władzę i realizować swoje pomysły na Polskę. Pomysły toksyczne, z ideą dzielenia Polaków na lepszych i gorszych patriotów, a właściwie odmawiającej jakichkolwiek praw myślącym inaczej.

Jak pisał Jan Józef Lipski strzeżmy się i podejrzliwie patrzmy na każdą nową ofensywę „ patriotyzmu” – jeśli jest bezkrytycznym powielaniem ulubionych sloganów megalomanii narodowej. Za frazeologią i rekwizytornią miłą każdemu Polakowi- czają się przeważnie cyniczni socjotechnicy, którzy patrzą czy ryba bierze na ułańskie czako, na husarskie skrzydło czy na powstańczą panterkę.

Uważajmy więc i zwracajmy uwagę na słowa wypowiadane przez ludzi którzy aspirują aby kierować Polską. W czasie wystąpienia Prezesa jednej z partii politycznych w miejscu kultu religijnego, powiedział on: cyt. (…)Bo nie ma w Polsce innej nauki moralnej niż ta, którą głosi Kościół. I nawet gdyby ktoś miał wątpliwości, nawet gdyby ktoś nie wierzył, ale był polskim patriotą, to musi to przyjąć (…) To ostrzeżenie przed tym co może nadejść. Moim zdaniem przeczy to preambule Konstytucji RP która mówi, że cyt. (…)wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, są równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski(…)

Rusofobia, bodajże najmocniejsze zakłócenie elit prawicowych elit. Stojąc na tzw. Majdanie obok flag i sztandarów bojowych ukraińskich nacjonalistów, politycy Popisu wykazali się zupełnym odrealnieniem politycznym. Nienawiść do wszystkiego co rosyjskie i mylne przekonanie o mocarstwowej roli naszego kraju, spycha nas w odmęt szaleństwa i powoduje realne zagrożenia w niedalekiej przyszłości. To ci sami którzy na co dzień odmieniają słowo patriotyzm we wszystkich przypadkach. Dopóty dopóki Stephan Bandera i Roman Szuchewycz są bohaterami Ukrainy, dopóty dopóki w tamtym kraju stoi chociażby jeden pomnik upamiętniający i czczący zbrodniarzy, losy tamtego narodu nie powinny nas interesować. Politycy prawicy zrobili wszystko aby Polska stała się awangardą głupoty w konflikcie rosyjsko-ukraińskim. Dla osiągnięcia doraźnego celu a przypominam, były to wybory do Europarlamentu, rządząca ekipa Donalda Tuska, wykazała niespotykaną dla siebie aktywność w psuciu tego co zepsuć się dało. Tym razem z sukcesem. Na Ukrainie wybuchła wojna domowa. Ten lokalny konflikt może w przyszłości wymknąć się spod kontroli, tym bardziej, że nasi amerykańscy bracia chcą bronić pokoju w bazach rozmieszczonych na terenie Polski.

Bazy obcych wojsk nie uczynią Polski bezpieczniejszą. W sytuacji krytycznej staniemy się celem. W naszym interesie jest zrobienie wszystkiego, podjęcie się każdego działania które będzie prowadziło do porozumienia a w efekcie rozwiązań pokojowych.

To tylko przykłady, w celu wizualizacji tego o czym pisze. Lewica która z historycznej perspektywy jest formacją dynamiczną i rewolucyjną w 2015 roku jest gwarantem realizmu politycznego i bezpiecznego rozwoju kraju. Konserwatyści, ideowi potomkowie tych którzy popełnili w historii wszystkie możliwe błędy działania i zaniechania, którzy dla utrzymania się w grze politycznej rozpętali piekło w milionowym mieście i wysłali do lepszego ze światów dwieście tysięcy rodaków, są gwarantami chaosu i wlewania w serca Polaków jadu nienawiści. Prawicowa karuzela oferty politycznej, przed zbliżającymi się wyborami rozkręca się coraz mocniej. Tworzenie dychotomicznej czarno-białej historii, budowanie etosu na kłamstwie i przekłamaniu faktów i zdarzeń- upoważnia do każdego szaleństwa. W dysfunkcyjnym informacyjnie społeczeństwie, manipulacja nie jest trudna. System propagandowy pogardzanego PRL-u był niedolną namiastką dzisiejszych technik manipulacji. Ze stadionowego bandyty w imię walki politycznej można zrobić Polaka patriotę, z ludzi światłych i zdeterminowanych na cel wspólny- zdrajców i pachołków. Słowa klucze – komuchy, pachołki Moskwy i setki innych – to sprawdzony stereotyp. Nie trzeba niczego dowodzić. Za pomocą mediów wystarczy stygmatyzacja danej grupy społecznej bądź pojedynczych osób- służących jako antywzór. Prawica udoskonaliła model tworzenia nowego człowieka, model zastosowany także w okresie budowania PRL-u.

Ojczyzna jest jedna, jednak nie ma jednego patriotyzmu. Nie bójmy się o tym pisać i mówić. Najczęstszy zarzut ze strony nadwornych patriotów prawicowych elit? Komuchy walczą z kościołem, ręce precz od wiary. Lewica Polska nie jest antyklerykalna, jest natomiast zwolennikiem równości wobec państwa i prawa wszystkich podmiotów funkcjonujących na terytorium naszego kraju. Prywatną sprawa jest stosunek do kwestii wiary ale nie jest prywatną sprawą uprzywilejowanie jednych wobec drugich, jednej instytucji wobec innej. Stosowanie podwójnych standardów. Na to nie zgodzimy się nigdy. Fałszywy przekaz, że każde wytknięcie nieprawidłowości jest walką z kościołem to tylko ideowy stereotyp lansowany przez tych, którzy politycznie chcą się opierać na kościele watykańskim w Polsce.

Dlatego właśnie należy budować wspólną symbolikę, przypominać o tym co nas łączy i zrobić wszystko aby szeroko pojęta lewica, miała możliwość artykułowania swoich idei ale co istotniejsze realizacji projektów społecznych i politycznych, normalizacji i odbudowy dobrych stosunków z Rosją. To a nie bazy wojskowe i miliardy złotych przeznaczanych na dozbrojenie Polski, jest gwarantem bezpieczeństwa i stabilności naszego kraju.

O tym musimy pamiętać 22 lipca 2015 roku.

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/22-lipca-wypowiedz-prezesa-splp/

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: