Jak tu żyć?

 

Żeby być szczęśliwym , poza innymi warunkami niezbędny jest kontakt z drugim człowiekiem, a nie z rzeczami. Filozofia codzienności powinna pomóc w wyzwalaniu się z nieprawidłowych opinii funkcjonujących w społeczeństwie i z wadliwej hierarchii wartości ; sam fakt naszego istnienia wskazuje ona jako dobro najwyższe. Uczyć żyć zgodnie z powinnościami i przeżywać radość właśnie z tego powodu. Spojrzenie przez pryzmat czekającego nas kiedyś kresu – wzmaga to poczucie. Rzadko o tym myślimy, bowiem uwierzyć można w każdy koniec z wyjątkiem własnego. Być szczęśliwym dla tego tylko, że się istnieje, to podpora w chwilach niepowodzeń i załamań.

W istnieniu tkwi nadzieja. Osiągalny stopień bliskości psychicznej ludzi, to cel i motto życia. W życiu codziennym, rodzinnym, pełnym konfliktów, choćby drobnych, wypowiada się często słowa wzajemnie krytyczne oraz przesycone żalem i pretensjami. Dopiero później, ci którzy odeszli jawią się kolejnemu pokoleniu jako wzory do naśladowania, głosi się szacunek i akceptację, która w życiu bywa niezbędna, ale rzadko spotykana. Dopiero z bardziej odległej perspektywy, nawet przedmioty codziennego użytku urastają do rangi dzieł sztuki, stają się cenne. W ludziach jak w krzywych zwierciadłach rysuje się indywidualny obraz kultury. Każdy z nas nie tylko pojmuje ale i przeżywa świat. Rezultatem własnych poszukiwań jest światopogląd, nasza filozofia codzienności.

My dzisiejsi jesteśmy wytworem przeszłości. Powszechnie wiadome jest uwarunkowanie osobowości człowieka najdawniejszymi przeżyciami z dzieciństwa. A przyszłość ? Ta tworzona jest w teraźniejszości i zawsze jesteśmy za nią odpowiedzialni. Stąd doniosłe znaczenie czynów, bo w nich ujawnia się prawda o nas. Istnieć to znaczy dokonywać wciąż nowych wyborów, a o wartości dokonań decyduje przede wszystkim motyw podejmowanych działań. Sensowność życia wymaga podejmowania działań. Wzmożony wysiłek czerpie się z wiary w wartości, które pragniemy urzeczywistnić. W każdym razie bronimy się, aby nie stało się jak w wierszu Jana STĘPNIA„Podróż do nikąd”…”jak starcy niecierpliwie czekamy na pociąg, co nigdy nie odjedzie. O świcie kupimy gazetę i w nekrologach będziemy szukać swoich nazwisk”…

Czyny łączą się z nadzieją i zespalają z równymi w wierze. Odwaga spełniona w tych czynach, zmierzanie ku czemuś, wymaga nieraz heroizmu, poświęcenia, przystosowania do tego co być powinno. Zobojętnienie dla problemów ogólnoludzkich, bierne przystosowanie się , powtarzanie wyuczonych formułek i ocen, zamiast myślenia i dalszego kształtowania charakteru – oto stan, który nam zagraża. Przed tym trzeba się bronić. Obawiajmy się osób zniechęconych, bo odbierają nam one radość istnienia. Oczekujmy zachęty i utwierdzenia w tym co zamierzamy czynić. To nasza odpowiedź na pytanie o sens życia. Nieznane wznieca ciekawość. Uczmy się bezinteresowności. Czasem łatwiej pieścić psa lub kota niż odważyć się okazać komuś czułość. Wrażliwość i uczciwość, ukształtowane na wyższym poziomie, stają się bezinteresownymi wzruszeniami. Dzięki nim przeszłość nie ginie, pozostaje ukryta w postaci doznań gotowych odżyć na nowo. Zdziwienie światem stało się wszak zarzewiem powstania filozofii. Pytanie”dlaczego?” powołało do życia ogromną wiedzę naukową. Stale dostrzegamy nowe właściwości, rozszyfrowujemy nowe tajemnice. Celem naszym winno więc być pogłębione poznanie świata i ludzi. Nie przyzwyczajać się, lecz w tym co znane odnajdywać nowe – oto droga wzbogacająca codzienność. Należy pożądać tego, co przeszkadzają nam dojrzeć nawyki i osądy doświadczeń.

Bliskość i dalekość pokoleń to zagadnienie, które każda generacja podejmuje na nowo. Nikłość rezultatów płynie chyba z niedostatku wyobraźni ; pokoleniu wchodzącemu w życie wydaje się zazwyczaj , że zawsze pozostanie młode. Konflikt między obowiązkiem pracy z obowiązkiem opieki nad najstarszymi członkami rodziny jest przejawem bezduszności wobec ludzi bezradnych. Człowiek stary był nośnikiem ciągłości kulturowej, zwyczajów, legend, tańców, pieśni, doświadczenia i mądrości. Współcześnie stracił tę estymę. Dziś zdobywa prestiż przystosowując się do młodej generacji, ucząc się często nowoczesnej techniki. Odseparowanie od świata przyrody, od naturalnego cyklu narodzin i przemijania sprawia, że tym trudniej godzimy się z ostatecznością. Nieuchronne zjawisko biologiczne traktujemy jako nieludzkie. Niechęć, powoduje oddalenie pokoleń, a są one sobie wzajemnie potrzebne. Stajemy się barbarzyńcami. Tradycja ucieleśniona w ludziach sędziwych – jest zarazem spoiwem pokoleń. Niepokój budzi brak atencji i pokory w obcowaniu ze starszymi. Stosunek do nich to zarazem stosunek do tradycji oraz do siebie samego w przyszłości. Młody człowiek w rezultacie tylko wymaga nie dając nic w zamian, nie wie jak powinno być. Nie widzi w domu babci i dziadka, ale człowieka do wszystkiego, często służącą. Wnuczek instrumentalnie traktuje rodzinę, kolegów, otoczenie, społeczeństwo.

Może nadszedł już czas by wprowadzić zmiany radykalne w ich położeniu ? Może pora by przewartościować nasz stosunek do ludzi sędziwych i dać temu wyraz ? Jeżeli już musimy kogoś stawiać na pierwszym planie to proponuję aby to byli ludzie sędziwi. Im – po przebytych trudach życia – więcej się należy niż tym, którzy dopiero w nie wchodzą. Ludzie starsi są przywiązani do życia , ponieważ potrafią docenić sam fakt istnienia. Zastanawiam się nieraz, słuchając rozlicznych głosów w obronie dzieci nie narodzonych, czy ta wielka akcja i energia, tak ukierunkowana nie powinna być co najmniej zrównoważona inną – równie intensywną – na rzecz stworzenia ludzkich warunków i właściwej atmosfery dla jeszcze żywych, ale – we wszystkich znaczeniach tego słowa – bezdomnych , opuszczonych i ludzi sędziwych. A można być opuszczonym nawet na łonie najbliższej rodziny. Przeszłość, czyli czas teraźniejszy minionych pokoleń, żyje w nas zawsze i na różne sposoby. Tkwią w nas obyczaje praojców. Wzrusza, gdy przeszłość powraca teraźniejszością. Czasem, lecz na krótko, cementują pokolenia momenty zagrożenia, konflikty, sytuacje krańcowe. Odchodząc od siebie daleko tworzymy podziały, a one są źródłem codziennych konfliktów. Człowiek nie jest tylko funkcją wieku biologicznego i nie musi być zdeterminowany przez wykonywana pracę, lub jej brak. Bliższy jest mi pogląd, że źródłem konfliktów jest nie różnica wieku, lecz różnica poziomów i płaszczyzn rozwoju jednostek i grup społecznych. Martwi mnie nie to, że są ludzie bogaci, lecz chciałbym, aby nie było biednych.

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/jak-tu-zyc/

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: