Leśnie dziadki i Zielone ludziki w akcji – czyli – Jak PKW odrzuca sprawozdanie SLD

 

PKW odrzuca sprawozdanie SLD-UP za eurowybory.

Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe koalicji wyborczej Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Unii Pracy za kampanię wyborczą do Europarlamentu. Choć zakwestionowano rozliczenie niecałych 13 tysięcy złotych Sojuszowi grozi utrata blisko 80 tysięcy złotych subwencji. Władze SLD już zapowiedziały odwołanie od tej decyzji do Sądu Najwyższego.

W uchwale w sprawie odrzucenia sprawozdania SLD-UP Państwowa Komisja Wyborcza zakwestionowała kwotę 12 915 zł, którą to koalicja SLD-UP pozyskała w sposób rzekomo nielegalny. Świadomie piszę „rzekomo”, gdyż przeszło miesiąc wcześniej z ust przedstawiciela PKW usłyszałem słowa, które wskazują na pewną, kolejną, niekonsekwencję w działaniu tej instytucji. Wszystko jednak po kolei.

SLD płaci za hojność.

PKW w swojej uchwale jako nieprawidłową i nielegalną wskazało zadatek, jaki SLD jako partia polityczna wpłaciło na wynajem Sali Kongresowej na rzecz kampanii wyborczej (sic!) Sejmiku Kobiet Lewicy. Stowarzyszenia ściśle współpracującego z tą partią, ba skupiającą całą rzeszę członkiń tegoż ugrupowania. Choć w swoim komunikacie PAP nie podaje szczegółów, to po tłumaczeniu się PKW, iż „Komitet Wyborczy zadatek winien zwrócić” domyślam się, że dokonano tego z pominięciem funduszu wyborczego. Domyślam się także, że nie chodziło o kampanię wyborczą Sejmiku Kobiet Lewicy do władz tejże organizacji.

SLD płaci za przezorność.

Zadatek wpłacony został w czerwcu 2013r. czyli na przeszło pół roku przed ogłoszeniem w dzienniku ustaw Postanowienia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 19 lutego 2014 r. w sprawie zarządzenia wyborów posłów do Parlamentu Europejskiego, co zostało zrobione dokładnie rok temu. Biorąc pod uwagę obłożenie, tej reprezentacyjnej dla Miasta Stołecznego sali, zachowano się bardzo przezornie.

W PKW równi i równiejsi.

Jak możemy przeczytać w http://pl.wikipedia.org/wiki/Finansowanie_kampanii_wyborczych_w_Polsce (Nasi wikipedyści zaliczają się do światowej czołówki, stąd wolę cytować zrozumiałe dla przeciętnego Kowalskiego źródło niż bełkotliwy język polskich ustaw) finansowanie kampanii wyborczych w Polsce rozpoczyna się wraz z chwilą ogłoszenia postanowienia Prezydenta Rzeczypospolitej o zarządzeniu wyborów, a kończy się na 24 godziny przed dniem ich odbycia. Patrząc na ten zapis wprost można uznać, że PKW miała rację odrzucając sprawozdanie SLD. Jednakże jak wspomniałem wcześniej, wypowiedź członka PKW wskazała pewien kierunek działań tej Komisji, co do którego odrzucenie sprawozdania wydaje się działaniem wysoce niekonsekwentnym. 14 stycznia 2015r. gdy PKW wydała oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu sprawozdań finansowych partii politycznych za rok 2013 Krzysztof Lorentz, który odpowiada w PKW za finanse partii, powiedział PAP:

W przypadku, gdy partia pozyskuje środki z niedozwolonych źródeł, sprawozdanie jest odrzucane, ale jeżeli wpłaty na rzecz partii zostały dokonane w nieprawidłowej formie, ale pochodziły ze źródeł prawidłowych, to powoduje to tylko wskazanie uchybienia.

Wróćmy zatem do wspomnianej Wikipedii: W przypadku komitetów wyborczych wpłaty mogą pochodzić jedynie z wpłat własnych partii politycznych wchodzących w skład komitetu oraz darowizn, spadków i zapisów jedynie od osób fizycznych narodowości polskiej. Zapisy te, zgodne wykładnią ustawową wykazują, że wspomniana kwota pozyskana została z legalnego źródła lecz w nieprawidłowej formie. Dlaczego więc PKW w jednym przypadku sprawozdanie przyjmuje z zastrzeżeniami a w innym odrzuca?

Teorie spiskowe: leśne dziadki i zielone ludziki.

Gdybym był zwolennikiem teorii spiskowych wietrzyłbym od razu spisek leśnych dziadków z PKW z zielonymi ludzikami z PSL. Prawda, poparta logiką, jest jednak zgoła inna. PKW postanowiła dać prztyczka w nos SLD za poparcie kuriozalnej teorii Jarosława Kaczyńskiego i PiS wskazujących, że nieprawidłowości w wyborach samorządowych nie były winą wadliwej procedury przetargowej na system obsługujący wybory lecz fałszerstwem wyborczym za kulisami, którego stały zielone ludziki z PSL. W przypadku PiS – Partii silnej, która przyzwyczaiła społeczeństwo do swoich niewiarygodnych teorii, efekt zarzutów był marginalny. W przypadku SLD – partii od lat prezentującej postawę zbalansowaną i przewidywalną – takie zachowanie było dla betonu sędziów PKW niebezpieczne i podważające legalność tej instytucji. Zachowanie Leszka Millera musiało więc spotkać się z zasłużoną karą. Nie oszukujmy się – ludzie nie są nie omylni. Gdyby SLD zdawało sobie sprawę z nielegalności lub błędów miałoby sposób i środki by ukryć wspomnianą kwotę przed oczyma PKW.

Temida jest ślepa – pytanie – Czy w Polsce?

Władze SLD zapowiedziały już odwołanie się od wspomnianej decyzji do Sądu Najwyższego. Mam cichą nadzieję, że uzna on rację partii i odrzuci kuriozalną retorykę komisji orzekając zgodnie z linią przyjętą przez PKW w przypadku sprawozdań finansowych w latach niewyborczych. Jeżeli nie – będzie to kolejnym argumentem podważającym bezstronności władzy sądowniczej.

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/lesnie-dziadki-i-zielone-ludziki-w-akcji-czyli-jak-pkw-odrzuca-sprawozdanie-sld/

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: