Liczby nie kłamią! Cała prawda o tym jak ZUS, GUS i inni robią nas w …

 

Niniejszy artykuł kieruję głównie do Czytelników młodego pokolenia, ale i Ci nieco wcześniej urodzeni po jego przeczytaniu powinni bez problemu wyciągnąć wnioski.

Zastanawialiście się kiedyś jak będzie wyglądać Wasze życie za kilkanaście, kilkadziesiąt lat? Przytulne mieszkanko, wygodny fotel, ciepły sweterek i kubek pysznej gorącej herbaty… a wszystko to za pieniądze pochodzące z wypracowanej emerytury. Ekhem… przepraszam… za pieniądze pochodzące z czego? No nieeeee… wezwijcie proszę pogotowie bo zaraz umrę ze śmiechu. Wielu kończy studia tylko po to, by przez większość życia zarabiać najniższą krajową i po trzydziestu latach nierzadko ciężkiej pracy dostać od państwa ochłap! Wyobraźcie sobie teraz prostą rzecz. Pomyślcie o tym jakie pieniądze co miesiąc trafiają do ZUSu od Waszych szanownych pracodawców? Jaka kwota uzbiera się po trzydziestu latach regularnego płacenia składek? Ile lat na emeryturze przeżywa statystyczny emeryt i co najważniejsze… co dzieje się z naszymi pieniędzmi po nagłym i niespodziewanym zakończeniu naszej ziemskiej egzystencji? Hmmm… pomyślmy. Banda złodziei zwanych ZUSem przywłaszcza sobie to, co po nas zostało zamiast wypłacić pozostałość naszym rodzinom! A gdyby tak wziąć sprawy w swoje ręce! No tak… żyjemy w Polsce! W kraju prześmiewczego rządu, którym steruje bohater kreskówki z dzieciństwa. To może inaczej… skoro nie można zrobić nic, to może chociaż dokonajmy szybkiej kalkulacji, która otworzy oczy wielu ludziom! Uwaga! Nie strońcie od podawania dalej poniższej kalkulacji. Im więcej osób się z nią zapozna, tym większe są szanse na to, że może nasze dzieci będą mieć w życiu nieco lepiej. Do dokonania kalkulacji posłużę się danymi z 2011 roku, bo aktualnie takie wpadły mi w łapki. A więc… gasimy światła, kurtyna idzie w górę i zaczyna się show!

Rządowe statystyki mówią, że średnia pensja w Polsce to ok. 3600 zł. To znaczy, że średnie składki emerytalne to 703,08 zł miesięcznie – procent składki emerytalnej do ZUS jest stały, określony ustawowo. Liczba pracujących na koniec II kw. 2011 to 16.163 mln. Możecie te dane sami zweryfikować przeglądając oficjalne strony rządowe, sięgając do oficjalnych statystyk GUS.

Ale… co z Tego wynika??  BARDZO WIELE, a właściwie BARDZO DUŻO. Dużo czego?? DUŻO PIENIĘDZY, oczywiście.

Pomnóżmy urzędową i oficjalną liczbę zatrudnionych i oficjalną i bardzo urzędową średnią składkę emerytalną do ZUS. Powinno nam wyjść miesięcznie 11.375.519.400 zł, czyli ponad jedenaście miliardów trzysta siedemdziesiąt pięć milionów złotych. To gigantyczne pieniądze, a jest to tylko składka emerytalna. Hmmmm… No to pobawmy się dalej! Pomnóżmy to razy 12 miesięcy. Wyjdzie na to, że w skali roku jest to 136.506.232.800 zł. Kończą się Wam okienka w kalkulatorze? Spokojnie! Mnie też. Zatem powiem, że jest to słownie ponad 136 miliardów 506 milionów zł w roku. Mamy w Polsce około 5 mln emerytów, dokładnie – w marcu 2011 – było ich 4,979 mln. To znowu wg oficjalnych, rządowych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk. Rencistów nie liczę, Bo już na pewno nie zmieszczą mi się w kalkulatorze, a poza tym – na nich jest OSOBNA składka!!!. Wychodzi mi zatem na to, że rocznie jest to średnio 27.301 zł na emeryta, czyli miesięczna emerytura średnio powinna wynosić 2.275,00 zł. Tymczasem średnia emerytura – znowu wg rządowych, oficjalnych i

jedynie słusznych i poprawnych statystyk wynosiła w tymże marcu 2011 zaledwie 1721,00 zł. Czyli o 554 mniej niż wynika ze składek wyliczonych na podstawie danych statystycznych rządu RP, GUS, ZUS, KRUS i każdy inny SRUS.

Jeśli policzymy dalej, to wyjdzie nam NADWYŻKA rzędu 32% w stosunku do wydatków na emerytury (czyli średnio ZUS jest na plusie około 2,5 miliarda zł miesięcznie, czyli 30 miliardów rocznie!!!).

Tymczasem, rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć do emerytur dziesiątki miliardów rocznie. A teraz podnoszę łapkę w górę wszyscy Ci, którzy są zdumieni. Ooo… tylu łapek się nie spodziewałem 😉 Powiem więcej. Ja też liczyłem, bo nie wierzyłem. Wniosek może być tylko jeden. Ktoś ze świętej trójcy GUS, ZUS, Rząd RP mija się z prawdą w swoich szacunkach. No dobra… posunę się jeszcze dalej. Dopuszczam możliwość w której to każda z trzech wyżej wymienionych instytucji macza palce w największej dezinformacji Obywateli na ziemiach Rzeczypospolitej Polskiej.

A teraz zadajmy sobie pytanie. Co dzieje się z nadwyżką??? Hmmm…

Proszę sobie wyobrazić, jaka gigantyczna nadwyżka powstanie przy wydłużeniu czasu pracy potrzebnego do osiągnięcia wieku emerytalnego. Oczywiście, pracy tej i tak nie ma, a bezrobocie zamiast maleć wciąż rośnie, co również potwierdzają dane oficjalne. Na co ma pójść taka nadwyżka?? Na zrzutkę na Greków?? Włochów?? By żyło im się jeszcze lepiej??

Gdzie jest kasa ???

Bez chwili wahania podajcie to dalej, aby Jak najwięcej osób mogło to przeczytać. Wrzucajcie to na internetowe fora, przesyłajcie wydawcom lokalnych gazet, publikujcie na Waszych profilach w portalach takich jak Facebook, Twitter, Instagram i wszystkich innych możliwych.

Z lewicowym pozdrowieniem

DAMIANo

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/liczby-nie-klamia-cala-prawda-o-tym-jak-zus-gus-i-inni-robia-nas-w/

2 Komentarze

  1. Czytam regularnie wasze artykuły i pierwszy raz wrażenie, które pozostawił w moim odczuciu autor kazało mi powątpiewać w przygotowanie merytoryczne szanownego gremium. Autor przedstawił problem pobieżnie i tendencyjnie. Przede wszystkim wydaje się nie dostrzegać oczywistej rozbieżności między wysokością średniej płacy miesięcznej a wysokością średniej składki na ubezpieczenie społeczne (w tym wpływów z tego tytułu do budżetu państwa). Różnica jest kolosalna i wynika z przyjętej metodologii obliczania poszczególnych wskaźników.
    Pierwszy z nich – średnia płaca krajowa – zwana inaczej średnim poziomem płac w sektorze gospodarki uwzględnia poziom wynagrodzenia w przedsiębiorstwach spełniających następujące warunki:
    – przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej dziewięciu osób
    – uwzględniane są jedynie umowy o pracę
    – GUS nie bierze pod uwagę administracji publicznej

    Z uwagi na powyższe, od razu widać, że:
    – sektor mikro i małych przedsiębiorstw jest pomijany (mimo, że stanowi ważny segment gospodarki)
    – właściciele firm, osoby na śmieciówkach, emeryci są pomijani (ich składek emerytalnych brak, lub są niższe niż od średniej krajowej – co gorsza często są niższe od płacy minimalnej)
    – zarobki w administracji publicznej (wśród szeregowych pracowników) często nie dobijają do średniej krajowej.

    W związku z powyższymi, sięgając do tych samych źródeł odsetek osób pracujących wg tej samej metodologi wynosi już nie 16 milionów tylko ściślej 8 milionów 487 tysięcy osób. Dwukrotnie mniej.

    Skąd więc wspomniane 16 milionów?

    Druga połowę stanowią:
    – przedsiębiorcy, (ZUS od płacy minimalnej)
    – osoby pracujące na umowę o pracę w sektorze mikro i małych przedsiębiorstw, (nieuwzględniane płacące składki ZUS)
    – osoby zatrudnione na umowach śmieciowych, emeryci (niepłacący składek ZUS lub płacący jedynie od pierwszej umowy – zwykle niskiej – z pominięciem pozostałych dających lwią część dochodu)
    – rolnicy i osoby z sektora działów specjalnych produkcji rolnej (składki KRUS),
    – do tego doliczyć należy zaległości w składkach.

    Uwzględniając powyższe czynniki 32% nadwyżkę szlag trafia, jednak z grubsza system wychodzi na zero (brak danych zmusza mnie biedną księgową do pewnych uogólnień).

    Dlaczego więc autor nie posłużył się poprawnymi wyliczeniami? Chyba ze względu, iż zerowy bilans nie dawałby takiego efektu psychologicznego. Zgadzając się z tezami autora, że poprawnie zarządzany system emerytalny powinien się z grubsza bilansować a rząd nie powinien robić skoku na naszą kasę (ani tym bardziej dopłacać z budżetu), to jednak zawodowa rzetelność nie pozwala mi na pozostawienie artykułu bez komentarza.

    Autor mimo wrodzonej intuicji śledczej (pewnie policjant lub urzędnik skarbowy 🙂 ), mógłby jednak głębiej zbadać temat, lub czego mu w żadnym wypadku nie zarzucam (ale taka była moja pierwsza myśl), odstawić polityczne uprzedzenia na boczny tor.

    Pozdrawiam i czekam na następne artykuły
    Marta Z.

    1. Marto droga:) bardzo dziękuję za zabranie głosu w dyskusji i sprostowanie. Ja także często tutaj bywam a czasem nawet coś skrobnę.Właśnie o to w tym chodzi aby była skuteczna komunikacja i dyskusja. Szkoda, że to nie ja byłem autorem bo musiałbym pohamować nie tyle polityczne uprzedzenia co ograniczone zaufanie do działań całej klasy politycznej naszego kraju.
      Twoje uwagi bardzo merytoryczne i konkretne.
      Mam nadzieję, ze redaktor naczelny wykorzysta Twój potencjał i zaangażuje cię do napisania paru mądrych rzeczy na lewicowym.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: