Nie narzekajmy na 22 lipca. Wypowiedź przewodniczącego toruńskiej SDPl

 

Nie narzekajmy na 22 lipca.

Budowa i rozwój naszej ojczyzny nie idzie w parze z oczekiwaniami. Dostrzegają to w swoich wypowiedziach nawet “rynsztokowe elity” uwidaczniając patologie władzy i jej mizerny poziom. Dlatego z takim rozrzewnieniem sięgam do daty znamiennej 22 lipca, która symbolizowała narodową mobilizację a każdy dzień tej rocznicy ówczesnego święta narodowego oddawaliśmy kolejny skrawek w postaci nowych szkół, fabryk i innej infrastruktury. Wypracowany produkt narodowy przez 45 lat służy nam do dziś. Niektórzy politycy wymazali to już ze swojej pamięci, a nie powinni. Bo gdyby należało zapłacić za tę ich edukację – chociażby, to rachunek wcale by nie ucieszył a wyniki mierne.

A dziś w rocznicę 25-lecia “wolnej Polski” po prywatyzacji i kolejnych rządach Rzeczpospolitej trudno jakoś wykazać się propagandowym hasłem ” żeby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatnio”. Oczywiście święto państwowe 22 lipca zniknęło z kalendarza i zostało zastąpione datą 11 listopada symbolizującą odrodzenie wolnej Polski. A warto zapytać się: Co z tego ma tzw. szary obywatel ? Proponowana demokratyczna polityka “ciepłej wody w kranie” już nam nie wystarcza. Nasza świadomość wzrosła, wzrosły nasze możliwości. Już nie żyjemy pod kloszem, paszport pozwala na wyjazdy po świecie a tam możemy dokonać porównań jak żyją inne nacje. Ile zarabiają i jak kształtują się relacje na wszelkie dobra na jakie zasługuje człowiek rzetelnej pracy. I co, znowu lewicowa prawda kłuje w oczy bo to byt kształtuje świadomość, nieprawdaż !

Co pozostało z majątku po prywatyzacji PRL to tylko sam śp. A. Lepper może dopowiedzieć. W sensie ekonomicznym zaprzedaliśmy się niedokończonej reformie ekonomii prof. Balcerowicza. To był tylko krok na przód. On miał dać początek a dziś widać, że nie do końca wyciągamy właściwe wnioski . Wkraczając w ramy kapitalizmu pojawia się wizja klas społecznych. Budując budżet na zasadach solidaryzmu powinniśmy również uwzględniać rangę i hierarchię potrzeb. No bo dlaczego rekompensujemy czyjeś krzywdy ponad miarę włączając w te procedury ludzi skorumpowanych i bez lustracji. Dziś poziom narodowej świadomości a zarazem wrażliwości na nierówności społeczne i krzywdę ludzką jest o całe 25 lat doświadczeń wyższy. I znowu interes partii politycznych i ich sprzymierzeńców tworzy klimat niezgody i niezadowolenia bo proponowano świetlaną przyszłość a wychodzi jak zawsze.

Nic dziwi wiec, że aby przejąć władzę różne opcje prawicy przejmują poglądy lewicowe obiecując walkę z wyzyskującymi ich kapitalistami. Ale sprawa nie jest taka prosta. Po części pojawia sie analogia historyczna walki klasowej z okresu przyspieszonego rozwoju gospodarczego. Ale politycy też nie “ułomki” a doświadczenie i wiedza podpowiada im, zajmijmy się sprawami drugorzędnymi. Pozaklejajmy “gęby krzykaczy” finansując z państwowej kasy nierentowne przywileje niektórych grup zawodowych i od dawna dyskutowane dochody partii politycznych dla siebie i świętego spokoju włącznie. No i jawi sie obraz Polaka, my i oni. Wyłazi na wierzch totalna hipokryzja. Zaczynamy poszukiwać własnej wiarygodności i odzywa sie w nas duch rewolucjonisty.

Ale to nie wszystko, bo życie jest o wiele bogatsze i dostarcza nam różnych instrumentów aby pokonać przeszkody. Jednym z nich jest ekonomia, z którą nie wszyscy sobie dobrze radzą. Jak mówił w kabarecie pewien majster ” nie bądź pan głąb, praw fizyki – czytaj ekonomii – pan nie zmienisz”. Dlatego po każdej kadencji rządu słupki popularności wyraźnie spadają a i decyzje tracą na wartości. Skąd to rozgoryczenie, a no stąd, że nie do końca sprawdzamy kogo wybieramy do najważniejszych instytucji naszego państwa. Źle inwestujemy w edukację, byśmy byli lepsi choćby bardziej etyczni bo religijny to sie wyspowiada i uważa, że jest czysty jak łza i prowadzi uczciwe życie. Jak mam ocenić rezygnującego z kariery posła naukowca powracającego na uczelnię? Przecież jego efektywność w bieżącej pracy to ewidentna strata uczelni. A doświadczenie polityczne to kolejna przeszkoda w pomocy i promowaniu młodszych kolegów naukowców bo tam nauczono bezwzględnej walki z konkurencją nie tylko polityczną.

Ostatni wątek to decyzje gospodarcze. Chwała za to tym, którzy dostrzegli możliwość wyjścia poza ramy granic państwowych, którzy budują budżet ponad narodowy umożliwiający przyspieszenie gospodarcze a czasami nawet przetrwanie społeczno-gospodarcze. Dzięki pieniądzom unijnym możemy dziś nadrobić zapóźnienia cywilizacyjne. Mając wolność wyboru decyzji możemy innowacyjnie wprowadzić Polskę do wiodących państw świata. Jeszcze wiele przed nami aby dogonić taką Japonię czy Koreę. Jednakże zapowiedzi polityków nie nastrajają nas optymistycznie, szczególnie tych tzw. skoczków politycznych bez gruntownego przygotowania zawodowego budujących bezwiednie struktury państwowe w wielu przypadkach zastępujących już istniejące organy władzy. Biurokracja napędza koło kosztów, tworzy mechanizmy ich wzrostu i wydłuża decyzyjność. Ostatnie lata wskazują na prowadzenie polityki nie odpowiadającej większości społeczeństwa. Problem bezrobocia, umów śmieciowych, regulacje sfery zdrowia społecznego, uproszczenia podatków, likwidacji biurokracji, zabezpieczenia emerytalnego czy bezpieczeństwa państwa to pakiet dla “uzdrowienia” Rzeczypospolitej Polskiej. Jednak to uzdrowienie rozumiem jako wprowadzanie poczucia większej sprawiedliwości społecznej a nie sanacji – jak to rozumieją zbyt ambitni politycy skrajnej prawicy. Przed nami wybory i liczę, że społeczeństwo wykaże realizm.

Przewodniczący Toruńskiej SDPL

Andrzej Ruciński

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/nie-narzekajmy-na-22-lipca-wypowiedz-przewodniczacego-torunskiej-sdpl/

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: