Refleksje zwykłego człowieka.

 

W koncepcji filozoficznej “wiecznego powrotu” lub palingenezy światów przyjmuje się, że świat powtarzał się i będzie się powtarzać wciąż w tej samej postaci, nieskończenie wiele razy. Analizując historię Polski nie sposób nie zauważyć powtarzającej się paranoidalnej pętli zdarzeń. Za cenę krwi i przemielenia przez historię jednego pokolenia wybijamy się na niepodległość, którą utraciliśmy w wyniku egoistycznych i autodestrukcyjnych działań. Kolejne pokolenie zdobywa się na trud odbudowania i zorganizowania kraju. Ich następcy traktują Polskę jak prywatny folwark i źródło osobistych korzyści. Prowadzi do utraty suwerenności państwa i zagrożenia bytu narodu. Następnie cykl się powtarza. Obserwując teatr wydarzeń politycznych na świecie a przede wszystkim w Europie rodzi się refleksja o schyłkowości i zbliżającym się końcu cyklu. Zastanawiam się co możemy zrobić, my- zwykli ludzie, obywatele i mieszkańcy tego nieszczęsnego kawałka ziemi. Bo przecież nie o wielkie słowa tutaj chodzi lecz o nasze życie. Winston Churchill mówiąc o Polsce i Polakach powiedział między innymi, że jesteśmy cyt. (…) Wspaniali w buncie i nieszczęściu, haniebni i bezwstydni w triumfie. Najdzielniejsi pośród dzielnych, prowadzeni jest przez najpodlejszych wśród podłych.” Wielokrotnie pisałem o bezideowości i szkodliwości dla państwa a tym samym dla nas, całej klasy politycznej. Oczywiście nasi pasterze nie działają w próżni i biorą udział ,mniej lub bardziej świadomie w globalnym przedstawieniu, inspirowanym przez jej głównych reżyserów czyli światowe mocarstwa i ponadnarodowe struktury finansowe. Od wielu miesięcy jesteśmy oswajani przez media z wojenną retoryką i przygotowywani… do czego? Do kolejnej bezsensownej rzezi w imię wyzerowania liczników recesji przez Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Aby uniknąć zarzutu emocjonalnego podejścia do sprawy, postaram się przeprowadzić analizę wydarzeń ostatnich kilkunastu miesięcy z jednoczesnym doprecyzowaniem głównych aktorów. Rzecz dotyczy Ukrainy ale nie tylko. Nasz sąsiad bynajmniej nie stanowi celu działań, jest jedynie narzędziem i co najwyżej pretekstem. Naczelna narracja mediów tzw. wolnego świata jest taka, że naród ukraiński wyzwolił się w wyniku obywatelskiego zrywu z władzy skorumpowanego Janukowycza. W Polskich mediach codziennością jest przedstawianie Putina jako oderwanego od rzeczywistości paranoika, dążącego do odbudowy imperium rosyjskiego. Rola nacjonalistów ukraińskich w zbrojnym obaleniu poprzedniego rządu, jest marginalizowana. Partia Swoboda uzyskała pięć stanowisk w nowym rządzie w tym stanowisko wicepremiera, ministra obrony narodowej i prokuratora generalnego. Pierwszymi działaniami nowego ” demokratycznego” rządu ukraińskiego były nawoływania do zniesienia autonomii Krymu i zmianę statusu języka rosyjskiego. Czyż nie była to prowokacja w stosunku do milionów ukraińskich etnicznych Rosjan i czy takie sygnały nie mogły wywołać uzasadnionych obaw co do ich przyszłości w nowej Ukrainie? Odpowiedź przy zachowaniu minimum obiektywizmu politycznego wydaje się być prosta. Liderzy “Swobody” “Prawego Sektora” i innych skrajnie prawicowych organizacji, publicznie wychwalają wiele aspektów nazizmu a ich ideologicznym guru jest Stephan Bandera, twórca bojówek OUN-B ponoszących odpowiedzialność za zorganizowane ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. Swoją drogą W 2012 roku Parlament Europejski potępił rasizm, antysemityzm i ksenofobię „Swobody” jako sprzeczne z fundamentalnymi wartościami i zasadami Unii Europejskiej. Ale jak widać na załączonym obrazku, obecnie nie stanowi to jakiegokolwiek problemu. Jakże groteskowa była postawa polskich polityków w okresie wydarzeń na tzw. Majdanie. Jarosław Kaczyński stojący obok Oleha Tiahnobok’a lidera partii Swoboda, który wykrzykiwał ” sława bohaterom” i ” Ukraina ponad wszystko”. A jakim to bohaterom sława, panie Prezesie? Ano ukraińskim żołnierzom z 14 Dywizji Grenadierów (SS-Galizien) z lat II wojny światowej, Stephanowi Banderze i innym mordercom Polaków. Jakichkolwiek wątpliwości co do słuszności polityki zagranicznej nie mają także elity rządzące Polską. Pan Premier Donald Tusk który przed wyborami do europarlamentu wykreował się na czołowego przywódcę europejskiego i główny konstruktor nowego porządku w Europie Wschodniej – szef MSZ pan Radosław Sikorski. Konsekwencje rusofobicznej i wiernopoddańczej postawy wobec USA odczujemy przecież my, zwykli ludzie. Kto oprócz ultranacjonalistów stał w rzeczywistości za ” brunatną rewolucją” na Ukrainie. Z całą pewnością oligarchowie, którzy całymi latami łupili ekonomicznie ten kraj a środki zdobyte w ten sposób przekazywali do zachodnioeuropejskich banków. Swoją drogą to co dzieje się na Ukrainie to proces rozpadu na państwa etniczne. W niedalekiej przeszłości rozpadła się tak Czechosłowacja, Jugosławia czy też Związek Radziecki. Zachodnie elity, którym zależy na uderzeniu w Rosję, postrzegają taki rozpad jako coś całkowicie nielegalnego. Hipokryzja.

Tak jak my jesteśmy marionetkami w rękach rządzących tak oni są jedynie szmacianymi lalkami w przedstawieniu realizowanym przez USA i środowiska międzynarodowej finansjery ( z pewną nacją w roli głównej). Serce rośnie, kiedy słyszymy wiarygodne i pewne informacje wywiadowcze przesyłane do mediów przez naszych sojuszników. Rosyjskie wojska gromadzą się na granicy i szykują się do inwazji. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej posługują się kłamstwem, manipulacją i działaniami agentów wpływu. Tak było w przypadku wymyślonego przez USA domniemanego ataku na amerykański okręt w zatoce Tonkin, co dało pretekst do rozpoczęcia wojny w Wietnamie jak i w przypadku ” dowodów” na broń chemiczną i biologiczną w Iraku. Z elementarnej uczciwości należy dodać, że w drugim z opisywanych przypadków fabrykowania tzw. dowodów brały udział wywiady państw zachodniej Europy. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej nigdy nie łamią postanowień, z wyjątkiem tych o nierozszerzaniu NATO na wschód. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej nigdy nie najeżdżają innych krajów, no może poza Irakiem. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej nigdy nie wspierają ruchów secesyjnych, no może poza Kosowem. Hipokryzja to druga nazwa państwa, które będzie broniło pokoju na terytorium Polski i naszych sąsiadów. Kuriozalne jest zapraszanie obcej armii na swoje terytorium lecz jeszcze tragiczniejsze, jeżeli czyni się to pod nosem dużego sąsiada, w którego te działania są wymierzone. Tragikomiczne jest zapraszanie do budowy tarczy antyrakietowej na swoim terytorium. Rządcy Polski zapomnieli jedynie o tym, że teren Polski stanie się celem ataku wymierzonego w ten system. Ale czy to dziwne? Gen autodestrukcji nie tylko przetrwał ale bierze górę nad zdroworozsądkowym myśleniem. Kilkadziesiąt lat temu podjęto decyzję o wybuchu walk w milionowym mieście. Do lepszej z krain wysłano dwieście tysięcy rodaków. Pozbyto się nieodwracalnie zabytkowych obiektów stanowiących o ciągłości kulturowej naszego państwa. Unicestwiono najwartościowsze jednostki. Ale to przecież nie problem. Teraz mamy szansę zagrać w historycznego pokera. Wojna handlowa- wyjdziemy z niej mocniejsi! Dostawy ropy i gazu – damy sobie radę a jak Rosjanie zakręcą kurki, to oddamy sprawę do Unijnego Trybunału Arbitrażowego i będą musieli nie tylko dać nam gaz ale jeszcze po cenie niższej niż aktualna! A jak wojna – to pójdziemy na bolszewika. Nie ważne co się stanie. Będzie co opisywać w książkach historycznych, oczywiście jeżeli będzie jeszcze ktoś, kto te książki przeczyta. Będzie można organizować spotkania patriotyczne i wiece na cmentarzach i przed pomnikami poległych i pomordowanych.

Piotr Zychowicz w swojej książce ” Obłęd 44″”cytując słowa z piosenki Czerwone Maki na Monte Cassino napisał, że są one kwintesencją wypaczonego rozumienia wojny przez Polaków. Rzeczywiście wolność mierzy się krzyżami, ale krzyżami na grobach nieprzyjaciół. Polakom wydaje się natomiast, że wolność mierzy się krzyżami własnych żołnierzy. Tymi zaś można mierzyć tylko niewolę. Ta smutna refleksja dotycząca nieodległej przeszłości, niestety nie ma aspektu historycznego. Gen szaleństwa, został przeniesiony na kolejne pokolenia i dotrzymał w świetnej kondycji do czasów dzisiejszych. Nie istnieje granica szaleństwa której nie przekroczyliby ci którzy powinni zrobić wszystko aby chronić swoich rodaków, dbać o rozwój a przede wszystkim istnienie swojego narodu.

Niech każdy z czytających ten artykuł zastanowi się co możemy zrobić aby nie stać się bohaterami książek historycznych i rocznic patriotycznych. Nie pozwólmy na boże igrzyska.

 

 

 

.

.

 

 

 

 

 

 

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/refleksje-zwyklego-czlowieka/

1 komentarz

  1. Polacy zawsze mieli sentyment do przelewania krwi za cudzą sprawę czy kraj. Spójrzmy chociaż na Kościuszkę, Pułaskiego bojowników (tudzież nawet Generałów) za wolność i demokrację USA czy bliżej na Bema bohatera Węgier, feldmarszałka armii tureckiej. Proponuję Tuska i Sikorskiego mianować feldfeblami armii Ukraińskiej (na wyższe stopnie nie zasługują) i kazać im nacierać widłami w kierunku Kremla. I Putin byłby szczęśliwy a i Polacy spokojni.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: