TW Bolek, Lolek i Olek

 

Otworzyła się z hukiem szafa Kiszczaka, której zawartość najpewniej zapewniła, ostatniemu Premierowi PRL wolność do ostatnich jego drzwi. Dziś przeszło 3 miesiące po swojej śmierci były dygnitarz rozgrywa ostatni epizod swojego życia. Teczka TW Bolka, której to tożsamość przypisuje się pierwszemu, wybranemu w powszechnych wyborach postkomunistycznej Polski, Prezydentowi znalazła się wreszcie w rękach Jeźdźców Apokalipsy w Instytutu Pamięci Narodowej.

Zabawnym, żeby nie powiedzieć dziwnym zbiegiem okoliczności dzieje się to w momencie, gdy spora część społeczeństwa, w której skład wchodzą m.in. działacze opozycji antykomunistycznej, protestuje przeciwko łamaniu w naszym kraju standardów demokratycznych. Chociaż według archiwistów dokumenty są autentyczne, co oznacza ni mniej ni więcej, że pochodzą z tamtego czasu. To jednak nie przeprowadzono jeszcze odpowiednich ekspertyz grafologicznych, potwierdzających autorstwo odręcznej notatki, oraz następczo psychografologicznych, dokumentujących stan psychofizyczny autora dokumentu w chwili jego tworzenia. Upublicznienie w takich okolicznościach dokumentów nosi co najmniej znamiona politycznego skurwysyństwa, bez względu na to jakimi przesłankami się w tym procederze kierowano.

Wracając do Pana Prezydenta Lecha Wałęsy, to upublicznienie tych informacji nie powinno odbić się na jego wizerunku w Naszym kraju. Przekonani o winie będą jeszcze mocniej upewnieni. Wierzący w jego niewinność, zważywszy na okoliczności, będą jeszcze bardziej zaciekle go bronić. Ludzie tacy jak ja, mający w głębokiej dupie ten fakt, a oceniający Wałęsę przez pryzmat ewolucji (zarówno osobistej jak i światopoglądowej) jaką przez ostatnie 40 lat przeszedł, dalej będą traktować fakt istnienia teczki w kategoriach chichotu historii.

Ewolucję, którą przeszedł Pan Wałęsa przez okres dłuższy niż moje dotychczasowe życie mogę dziś uznać za jego ogromny osobisty sukces. Od przeciętnego robotnika, który na skutek okoliczności czasu i miejsca, w którym przyszło mu pracować, charakteryzującego się grubiaństwem (czasem, jak choćby podczas debaty z Kwaśniewskim, gdy chciał mu podawać nogę – nawet i chamstwem) do prawdziwego męża stanu, który potrafił wykonać wewnętrzny rachunek sumienia, i mimo dość klarownych poglądów na minioną epokę, jednając się przy okazji pogrzebu innego wielkiego Polaka ze swoim następcą.

Swoją drogą konkluzją tej całej sytuacji jest to, że Bolek (Lech Wałęsa), Lolek (Jan Paweł II) i Olek (Aleksander Kwaśniewski) są, jakby nie spojrzeć, uważani za naszymi granicami za największych mężów stanu po 1989r. Takimi zresztą są ci Panowie również i w moich oczach.

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/tw-bolek-lolek-i-olek/

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: