Wieża Babel czy Kocioł Bałkański? Jak idea KOD rozmieniła się na drobne.

 

Stało się! Tygiel pękł, żółć się wylała. O obrzucaniu się pomyjami wewnątrz kujawsko-pomorskiego KODu może dziś przeczytać cała Polska. Czy musiało do tego dojść? Czy może sprawa ma jakieś drugie dno!

Zacznijmy jednak od początku. Komitet Obrony Demokracji powstał w odpowiedzi na apel Krzysztofa Łozińskiego, wzywającego, w swoim artykule „Trzeba założyć KOD”, społeczeństwo do obrony demokracji, rozmontowanej według autora przez nowo wybraną władzę.

Artykuł padł na podatny grunt. Społeczeństwo zmęczone prawie ćwierćwieczem afer, elitami politycznymi niskich lotów, a do czasu starcia Krzaklewski – Kwaśniewski w wyborach prezydenckich także podłym poziomem debaty politycznej, już wcześniej dawało do zrozumienia, że oczekuje zmian. Jak bowiem nazwać sukcesy wyborcze wątpliwej maści ugrupowań jak Ruch Palikota czy Kukiz 15. Nic więc dziwnego, że w krótkim czasie na profilu KOD, założonym dzień po publikacji zarejestrowało się trzydzieści tysięcy uczestników.

Ludzie garneli do KODu z prawa i lewa, w krótkim czasie idea rozlała się wirusowo po całym Kraju, lokalne komórki KOD wyrastały jak grzyby po deszczu. Idea apolitycznego, obywatelskiego ruchu, kontrolującego władzę rosła w siłę.

Niestety, jak w każdej społeczności również, do KOD postanowiły przyłączyć się osoby z nie do końca czystymi intencjami. Zarówno takie, które chciały w blasku ruchu wykreować własną markę, jak takie, które od początku działały w nim na rzecz obecnej władzy. Brak mechanizmów kontrolnych powodował, trudności w odsianiu tych zepsutych owoców i skutkował, bardzo intuicyjnym, pozbywaniem się jedynie najbardziej ewidentnych przypadków.

Z czasem rodziło to rosnącą dezorientację wśród szeregowych sympatyków, zwłaszcza o czystych intencjach. Co więcej eliminowane ze środowiska osoby często nie mogły pogodzić się z porażką własnego, misternego planu, który podsycany wybujałym ego, wydawał się idealny. Tak rosły pierwsze konflikty osobowe, chęci zniszczenia przeciwnika za wszelką cenę. Wieża Babel, którą początkowo był KOD, zaczynała coraz bardzie przypominać Kocioł Bałkański, wrzący z dnia na dzień coraz bardziej, zapowiadający katastrofalną eksplozję, która rozleje się na cały kraj.

Nie piszę tu tylko o województwie Kujawsko-Pomorskim, takich przykładów było w całym kraju wiele, jednak łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo. Wielokrotnie rozciągany do granic wytrzymałości musiał pęknąć. Tak się dziś stało w kujawsko-pomorskim.

Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że w całym tym kotle, rolę głównych kucharzy odgrywały osoby o wątpliwej reputacji, które czy to z racji statutu Stowarzyszenia KOD, czy ze zwyczajowo przyjętych norm moralnych kandydować nie powinny. Sterowały, i zresztą sterują do tej pory, one całym procesem pozostając w cieniu linii frontu narysowanej pomiędzy regionalną a miejską koordynacją starając się ugrać najbardziej dogodną dla siebie pozycję przed ostateczną rozgrywką.

Idea KOD – społecznej straży obywatelskiej rozmieniła się w niespełna 9 miesięcy na drobne. Ideały walki w obronie demokracji zastąpiła walka o stołki w organizacji, która ma szanse wygrać następne wybory – o ile do nich dotrwa.

Zwykli członkowie, z których większość to osoby o wielkim zapale i sercu, z coraz większym niesmakiem przyglądają się temu (już) publicznemu praniu brudów. Część zrezygnowała i dziś wspiera ruch jedynie dobrym słowem, część lada dzień to zrobi, lub głośno o tym mówi. Główne aktorki, z których jedna rodzinnie powiązana z ikoną walki z VI RP, druga zaś wielokrotnie próbująca się wybić, podczas awantur z władzą w naszym regionie (nie wahająca się często posiłkować pomocą polityków obecnej ekipy), pozostają w cieniu zimno kalkulując szable i dolewają, od czasu do czasu, za pomocą nic nieświadomych trybunów oliwy do ognia. Obie chcą rządzić tak jak Kaczyński, z tylnego fotela, jednak przy tej wojnie totalnej niedługo nie będą miały kim.

Gdy pobitewny pył opadnie te osoby, a także inne im podobne, zostaną same na placu boju, bez żołnierzy, broni i amunicji, skazane na powolne zapomnienie, lub, w najlepszym przypadku, zapamiętane jako V kolumna obecnej władzy.

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/wieza-babel-czy-kociol-balkanski-jak-idea-kod-rozmienila-sie-na-drobne/

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: