X grzechów polskiej lewicy – Skąpstwo.

 

LewicaSzopki wyborczej ciąg dalszy. Mimo, iż PKW nadal nie podała oficjalnych wyników głosowania kandydaci świętują sukces bądź przełykają gorycz porażki. W przypadku lewicy, częściej mamy do czynienia z tym drugim zjawiskiem. O bezideowości, jako jednej z przyczyn wyborczej porażki już napisałem. Jednak, co nie jest wiedzą tajemną, nawet najgorszy bubel można przy odpowiednim marketingu wcisnąć czy to konsumentom, czy też wyborcom. Kto pamięta pierwsze w pełni demokratyczne wybory parlamentarne z 1991r. Pamięta też pewnie Janusza Rewińskiego i jego Polską Partię Przyjaciół Piwa. Ugrupowanie to, którego głównym manifestem wyborczym było propagowanie kulturalnego spożycia piwa w pubach jako alternatywy dla picia wódki sposobem na przeciwdziałanie alkoholizmowi, uzyskało 16 mandatów w parlamencie.

Jakim sposobem ludzie którzy w programie wyborczym zamieścili takie fragmenty:

Nie mamy złudzeń, że Polak stanie się abstynentem. Tylko niech nie pije wódki. Smaczne, chłodne, aromatyczne piwo tak samo może służyć do wznoszenia toastów (…) Przy piwie można wymienić poglądy, przy piwie łatwiej dojść do porozumienia, dogadać się. Dogadujmy się, bądźmy tolerancyjni, wyrozumiali i spolegliwi.

w ogóle zostali przez społeczeństwo wybrani na przedstawicieli?

Czynników było wiele, jednakże najważniejszym z nich była rozpoznawalność kandydatów w mediach. Skauci piwni ( Janusz Rewiński, Krzysztof Piasecki, Bohdan Smoleń i Stanisław Zygmunt) na fali budowanej w mediach popularności nie mieli najmniejszego problemu z przekonaniem prawie 4% społeczeństwa do ugrupowania będącego żartem i ludzi bez żadnych osiągnięć.

Nie oszukujmy się, czasy się zmieniły, społeczeństwo dojrzało i drugi raz taki trick ciężko było powtórzyć. Jednak w poprzednich wyborach jednej osobie się to udało. Janusz Palikot dzięki swoim błyskotliwym happeningom i wszechobecności w mediach, a także gigantycznym pieniądzom wyłożonym z własnej i sponsorów kieszeni, wprowadził w 2011r. 40 posłów do parlamentu. Czyli jednak można, przy odpowiednim marketingu i funduszach wcisnąć Eskimosom lodówki.

Dlaczego więc w minionych wyborach lewica roztrwoniła swój dotychczasowy elektorat. Dlaczego ludzie, którzy cztery lata wcześniej zaufali kandydatom nie wybrali ich ponownie? Czy kandydaci jako radni działali nieskutecznie, czy może zadziałał jakiś inny czynnik. Sądzę, że po trochu wszystko, jednak jeden czynnik spowodował efekt domina.

Brak efektywnego marketingu kandydatów na radnych było gwoździem do trumny lewicy w minionym plebiscycie. Na palcach rąk jestem w stanie policzyć toruńskich kandydatów na radnych czy do sejmiku województwa, którzy rozwiesili swoje plakaty. Ich liczba, w porównaniu z konkurencją, też nie powalała. Czy były tak zrezygnowani i nastawieni na porażkę? Nie sądzę. Każdy wydał na kampanię tyle ile miał. Mnie osobiście środków starczyło na 100 plakatów i 25 000 ulotek. Z jakim rezultatem. To już moja słodka tajemnica. O skali działań konkurencji świadczyć może wypowiedź jednego z kandydatów na radnego, reprezentującego toruńską PO. Przyznaje on wprost, że w mieście wywiesił około 1000 plakatów, dodatkowo osobiście widziałem jego ulotki i inne materiały wyborcze. Jak to ma się do limitu wydatków na kampanię wyborczą, nie mnie to oceniać.

Konkurencja w Toruniu generalnie wydała gigantyczne pieniądze na kampanię. Skutek przełożył się proporcjonalnie na liczbę mandatów. W KKW SLD Lewica Razem było odwrotnie. Skąpstwo władz powiatowych, które nie pokusiły się nawet o zarezerwowanie miejsc dla kandydatów, o jakiejś drobnej pomocy finansowej nawet nie wspomnę, również przełożyło się na wyborczy „sukces”. Mandat zdobyty przez Mariana Frąckiewicza, który jako jedyny dotrzymał wizerunkowo kroku konkurencji, tylko potwierdza, a nie przeczy moim tezom.

SLD wychodząc naprzeciw innym organizacjom lewicowym i zapraszając ich na listy wyborcze nie zrobiło nic by za kandydatami do wspólnego funduszu wyborczego wpłacane były pieniądze. Ba nie wiem czy taki fundusz w ogóle istniał.

Skąpstwo, jak mówi ludowa mądrość, nie popłaca. Jeżeli jednak liczymy już każdą złotówkę, to zapewnijmy kandydatom zaplecze kadrowi i logistyczne. Niestety na tym w Toruniu również zaoszczędzono. Jako debiutant w wyborach samorządowych dopiero na 10 dni przed głosowaniem dobiłem się do informacji o procedurach niezbędnych do zawieszenia plakatów na słupach energetycznych. Możliwości kadrowe, wobec braku wsparcia ze strony organizacji, zmusiły mnie do odpłatnego zlecenia niektórych czynności. Efekt – mizerny, niektórzy znajomi, z którymi mam sporadyczny kontakt, dopiero po wyborach zauważyli moje plakaty.

Mnie osobiście wybory samorządowe 2014 nauczyły, jak nie prowadzić kampanii wyborczej. Lecz zawdzięczam to tylko własnym spostrzeżeniom i umiejętności wyciągania wniosków, a nie organizacji, która poskąpiła nawet dobrej rady.

Dzisiaj wiem, że wbrew temu co twierdzili niektórzy członkowie władz partii, że plakaty i ulotki nie głosują jedynie wówczas gdy nie są w stanie wykopać się spod nawału materiałów konkurencji. Co więcej przy odpowiednim marketingu i nakładach nawet kozę można skutecznie przedstawić wyborcom jako rzetelną kandydatkę na radnego.

Skąpstwo to po bezideowości kolejny grzech polskiej lewicy.

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/x-grzechow-polskiej-lewicy-skapstwo/

2 Komentarze

  1. Drogi Mario.
    X w przypadku grzechów polskiej lewicy nie można rozumieć klasycznie, jako X (dziesięć) rzymskie. W tym przypadku X należy rozumieć czysto matematycznie jako, jeszcze niewiadoma, lecz skończona/wyczerpana (podobnie jak lewica w obecnej formule) suma grzechów i zaniedbań.
    Pozdrawiam
    Dombel

  2. Bardzo proszę o dodanie grzechu jedenastego ( cóż dekalog nie jest moją ulubioną lekturą)i szczegółowe omówienie – braku kompetencji – ( dla niezbornych intelektualnie podaję najpopularniejsze synonimy: niewłaściwość, niekompetentność, ospałość, niemoc, pasywność, nieporadność, gnuśność, apatia, bezradność, niedołęstwo, nieudolność, bierność, niedowład, niezaradność, indolencja, inkompetencja, niekompetencja, inercja, ślamazarność, impotencja, safandulstwo, opieszałość, niemrawość, niezdolność do działania ). Miałem okazje on line obserwować działania jednej/ jednego z tak zwanej kadrówki… Dlatego jak kiedyś śpiewano- nie dziwi nic. A propo’ s kozy- no chyba, że to ,,,koza,,,, zajmuje się marketingiem politycznym, hm to trzeba zbadać. Pozdrawiam i czekam na omówienie jedenastego grzechu …

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: