Z cyklu [Lokalny punkt widzenia] Wybory Samorządowe w Toruniu 2014

 

Kampanię do wyborów samorządowych 2014 czas zacząć. Listy zarejestrowane, kandydaci zgłoszeni cała maszynka wyborcza rozkręca się na pełne obroty. W Toruniu, sześć komitetów zarejestrowało 273 kandydatów. O skromne 25 mandatów bój stoczy więc prawie 11 chętnych na jedno miejsce. Kogo wybrać? Czy iść na wybory? Czy mój głos spowoduje w mieście zmiany? To jedne z wielu pytań, które pojawiają się w głowach przeszło połowy jak nie zdecydowanej większości torunian. Nie oszukujmy się. Na dzień dzisiejszy ponad połowa mieszkańców naszego miasta nie zamierza pójść do urn. Mam cichą nadzieję, że niniejszy artykuł przekona chociaż część z nich do tego, że:

Warto pójść głosować w wyborach samorządowych!

Dlaczego warto głosować w wyborach samorządowych? Bowiem to jedyne wybory, obok prezydenckich, w których mamy realną szansę opowiedzenia za konkretnym kandydatem. Może to być znany autorytet, działacz lokalny, a może sąsiad lub kolega. Możliwości jest wiele. Ważne jet to by wyboru dokonać świadomie. Osobiście hołduję zasadzie głosowania na kandydata, którego znam przynajmniej z widzenia, a nie z ekranu telewizora czy pierwszych stron gazet.

Po raz pierwszy wybieramy konkretnego kandydata

Co ważniejsze wybory samorządowe VII kadencji Jak podaje Wikipedia w haśle wybory samorządowe: po raz pierwszy odbędą się wg. Kodeksu Wyborczego wprowadzonego ustawą z 5 stycznia 2011 roku. W artykule 444 & 3 tej ustawy zarządzono: “§ 3. Mandaty przypadające danej liście kandydatów uzyskują kandydaci w kolejności wynikającej z otrzymanej liczby głosów w ramach listy. Przy równej liczbie głosów stosuje się odpowiednio art. 233.” Co oznacza, że do uzyskania mandatu nie jest istotne miejsca na liście wyborczej a ilość głosów oddanych na konkretnego kandydata jeśli tylko komitet wyborczy zdobędzie mandat.

Czy mój głos spowoduje w mieście zmiany?

To zależy tylko i wyłącznie od tego: czy i jakich zmian chcemy. Jeżeli odpowiada nam styl zarządzania Toruniem i uważamy, że radni zaspokajają nasze potrzeby w 100%, wówczas nic nie stoi na przeszkodzie by udzielić poparcia rządzącej koalicji. Zgodnie z naszymi preferencjami pójdźmy głosować na obecnych radnych z list: SLD, PiS czy Czasu Gospodarzy. Jeżeli natomiast oczekujemy zmian, wówczas musimy pokazać obecnym włodarzom żółtą lub czerwoną kartkę. W takim przypadku nie możemy głosować na obecnych radnych, tylko na nowe nazwiska. Co ciekawe na listach wyborczych, szczególnie KKW SLD Lewica Razem, powracają osoby, które pełniły w przeszłości funkcje radnych, a z jakichś powodów nie ubiegali się o reelekcję. Takim przykładem są: Krzysztof Makowski – najbardziej znany w mieście krytyk urzędującego prezydenta Zaleskiego – który zrezygnował ze startu w wyborach VI kadencji czy Andrzej Ruciński – radny z początków polskiej samorządności, były prezes SM Rubinkowo – wracający z misją zmian w dotychczasowej polityce miasta. Jeżeli wymagamy od władz miejskich zmian, musimy wymienić radnych, tylko to gwarantuje taki stan rzeczy. Wiemy już, że warto głosować, a także, że oddanie przez nas głosu w wyborach może zmienić Toruń na lepsze. Pozostaje odpowiedź na ostatnie pytanie:

Na kogo głosować?

To najtrudniejsze pytanie. Osobiście przez lata, a konkretnie, będą to moje 5 wybory samorządowe, mój głos zgarniała lewica. Kredyt zaufania, z racji mojego niezadowolenia i krytycznym stosunkiem do Michała Zaleskiego i jego Czasu Gospodarzy, otrzymywali w pierwszej kolejności ci kandydaci, których znałem. Ma to jedną poważną zaletę głosując na kandydata, którego znasz osobiście masz wpływ na to jak sprawuje on swój mandat. Gdy robi to dobrze, nie jest to istotne. Gorzej, gdy zapomni kto i po co go wybrał. W takim przypadku możesz zawsze udać się do niego i przypomnieć, że jesteś jednym z wyborców. Łatwiej zapamięta taką reprymendę od ciebie, niż od Kowalskiego, gdzieś z bydgoskiego lub wrzosów. Co ważniejsze, taki radny to skarb w momencie, gdy podejmowane są ważne decyzje dotyczące twojej dzielnicy, lub gdy trzeba uporać się z jakimś problemem społecznym. Twój radny prędzej zainteresuje się problemem niż celebryta wybrany dzięki nazwisku.

Znane nazwiska i nieznane twarze

Jeśli już jesteśmy przy nazwiskach, to proszę zwrócić uwagę, że Toruń, jak długi i szeroki, stoi sportem. Mamy byłych żużlowców, byłych wioślarzy, ojców, matki, babki i ciotki sportowców. Czy na pewno chcemy by rządzili nami celebryci? Z rozrzewnieniem wspominam czasy, gdzie znane nazwisko oznaczające inną profesję niż autorytet naukowy lub działacza samorządowego, było wyjątkiem a nie regułą.

Osobiście mam już swój typ i w okręgu nr 2 (bydgoskie przedmieście) zagłosuję na szerzej nieznanego kandydata z list SLD Lewica Razem, nazwiska nie zdradzę, jednak wspomnę jedynie, że nazwiska najbardziej wartościowych kandydatów znajdują się w środku list, na miejscach 6, 7 i 8 a nie jak głosi obiegowa opinia na ich końcu. Środek list okupują osoby, które z racji swojego zapału i ambicji do działania mogą zmienić swoimi pomysłami Toruń na lepsze, krusząc przy okazji betonowe myślenie jakim cechują się dzisiejsze władze miasta.
Jak już wcześniej zaznaczyłem, nazwiska mojego kandydata w wyborach samorządowych nie zdradzę (by nikt tej osobie nie przypisał autorstwa niniejszego tekstu), jednakże w mieście mam kandydatów pod nazwiskami których podpisuję się obiema rękoma.

Moje typy w wyborach

Okręg nr 4: Rubinkowo, Jakubskie, Bielawy, Grębocin

Andrzej Ruciński – pozycja nr 8

Andrzej Ruciński - kandydat do rady miasta Torunia

Jak sam pisze o sobie: Rodowity toruńczyk, były radny miejski, działacz społeczny i polityczny. Założyciel Stowarzyszenia „Mateusz”, pomagającego osobom po terapii uzależnienia i byłym skazanym. Przewodniczący toruńskiej Socjaldemokracji Polskiej. Były prezes Spółdzielni Rubinkowo gdzie rozpoczął termomodernizację budynków i oddłużył spółdzielnię.

Tomasz Kruszyński – lider listy

Tomasz Kruszyński - kandydat do rady miasta Torunia

Jak sam pisze o sobie na stronie tkruszynski.eu: Radny miejski, doktor nauk biologicznych (UMK). Ukończone studium podyplomowe z zakresu informatyki oraz z zakresu pozyskiwania funduszy UE. W latach 1999-2003 – główny specjalista do spraw integracji europejskiej w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Kujawsko-Pomorskiego. W latach 2000-2003 – sekretarz Polsko-Łotewskiej Grupy Roboczej ds. Rozwoju Kontaktów Gospodarczych w ramach Polsko-Łotewskiej Komisji Międzyrządowej. W latach 2003-2007 – zastępca dyrektora Departamentu Wdrażania Programów Regionalnych (zajmującego się obsługą wdrażania środków europejskich w regionie) w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Wiceprzewodniczący SLD w Toruniu i powiecie toruńskim, członek Rady Wojewódzkiej SLD. Toruński asystent Posła do Parlamentu Europejskiego Janusza Zemke oraz wykładowca w: Toruńskiej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Bydgoskiej Szkole Wyższej (koordynator projektu unijnego ELOMPRES)

Okręg nr 1: Stawki, Rudak, Czerniewice, Podgórz, Skarpa, Kaszczorek

Dominik Stajnbart – pozycja nr 7

Dominik Stajnbart - kandydat do rady miasta Torunia

Jak sam pisze o sobie na stronie www.stajnbart.pl: Przedsiębiorca. Od urodzenia związany z Toruniem. Działacz społeczny, wiceprezes i współzałożyciel Stowarzyszenia Patriotyczno-Lewicowego “Pomost”. W czasach szkolnych i studenckich aktywny wolontariusz, obecnie inicjator i koordynator akcji charytatywnych skierowanych do najuboższych oraz najmłodszych mieszkańców naszego miasta i powiatu. W okresie poprzedzającym wstąpienie Polski do UE aktywnie uczestniczył w realizacji szkoleń dla osób bezrobotnych realizowanych ze środków funduszu PHARE.

Głosujmy świadomie!

Na koniec opiszę sztuczki, którymi komitety wyborcze nęcą nieświadomych wyborców w celu zdobycia większej liczby mandatów niż wynikałoby to z arytmetyki wyborczej.

  1. Celebryci na liście – mają przykuwać uwagę niezdecydowanych wyborców lub tych, którzy z różnych powodów są zrażeni do liderów list. Jeżeli jakimś cudem zdobędą mandat i nie zrezygnują z niego, na rzecz kolejnego na liście kandydata, w radzie miasta są tłem i maszynką do głosowania. W Toruniu komitety postawiły na sportowców i lokalnych dziennikarzy.
  2. Manipulowanie kolejnością kandydatów na liście – zabieg dość prosty i wynikający z ludzkiej logiki. Wyborcy, którzy idą głosować dzielą się na trzy kategorie: Zdecydowanych – mających wytypowanego kandydata; Niezdecydowanych – tych pozyskują m.in. Celebryci i w reszcie Zdecydowanych głosować przeciwko. Ci w ramach protestu głosują na ostatnie pozycje na liście. Komitety konstruują swoje listy w ten sposób by na ostatnim miejscu była osoba wygodna dla komitetu.
  3. Kandydowanie na wiele stanowisk równocześnie – zabieg polegający na wystawieniu “pewniaka” (poparcie powyżej 50%) na stanowisko wójta, burmistrza czy prezydenta równocześnie z wystawieniem tej samej osoby jako kandydata na radnego. Taki kandydat zdobywa niejako dodatkowy mandat dla swojej listy (naturalnie zrezygnuje z niego na rzecz pierwszego z przegranych). Czy takie zachowanie jest zgodne z prawem? – Tak. Czy jest to moralne? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam świadomym wyborcom.

Permalink do tego artykułu: http://www.lewicowy-obserwator.pl/z-cyklu-lokalny-punkt-widzenia-wybory-samorzadowe-w-toruniu-2014/

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: